Miała na imię Jo
10-letnia Joe mieszka z agresywnym i uzależnionym od narkotyków ojczymem w przyczepie. Gdy umiera on na skutek przedawkowania, dziewczyna odjeżdża jego zdezelowanym autem. Jo spędza dnie nad rzeką ze swoją najlepszą przyjaciółką Selmę, łowiąc i szukając złomu. W nocy dla ukojenia słucha folkowych piosenek śpiewanych przez jej rzekomego biologicznego ojca.